Łóżko skrzypnęło po raz ostatni, gdy oboje padli ciężko na pościel. Oddychali szybko i głośno, zwłaszcza Retrys, który to zdawał się zakłócać własne myśli. Dopiero teraz zaczął pojmować to co się stało. Wszystkie te emocje, strach, ulga, radość, podniecenie, nawet ból doszczętnie splądrowały mu umysł. Nie był w stanie przypomnieć szczegółów. Doskonale zdawał sobie sprawę, że właśnie uprawiali seks. Nie potrafił jednak ułożyć w głowie planu wydarzeń. Doszukał się jedynie kilku obrazów, krótkich scenek: para wydobywająca się z czajnika, lekko drżąca warga Michelle, jej plecy w korytarzu, ubrania na podłodze, nagie piersi, przyjemność i sufit w który wpatrywał się od kilku długich sekund.
czwartek, 20 maja 2021
czwartek, 15 kwietnia 2021
Od Michelle CD. Retrysa
wtorek, 23 marca 2021
Od Retrysa CD Michelle
Krzesło zajęczało pod jego ciężarem, gdy ten został pchnięty na mebel. Dopiero po chwili odzyskał jasność umysłu faktycznie rozumiejąc co się dzieje. Niespodziewanie jego ciało przeszył dreszcz, głęboki niepokój, strach. Najzwyczajniej w świecie, po ludzku, zaczął obawiać się o swoje życie i zdrowie. Nie miał pewności skąd wziął się ten mężczyzna, czego chciał i czy na pewno był jakoś powiązany z dłużniczką, choć wszystko na to wskazywało.
Czując jak gruby sznur oplata mu nadgarstki miał tylko nadzieję, że Michelle była bezpieczna, że udało jej się uciec. Wciąż był zły i rozżalony, ale w tamtym momencie wszystkie złe emocje popadały w niepamięć, liczyło się wyłącznie jej bezpieczeństwo, które dawały mu także nadzieję, że gang go odbije. Nie minęła chwila, gdy skrzypiące drzwi uchyliły się, do środka, o zgrozo, weszła właśnie Michelle.
Nie, nie, nie, nie… — zajęczał w duchu czując jak żołądek podjeżdża mu do samego gardła. Stłumiony grymas wzmagającego się z każdą chwilą strachu i lęku o bezpieczeństwo ukochanej kobiety boleśnie naciągnęło skórę na opuchniętej już twarzy mężczyzny. Gdyby kazano ubrać mu w słowa to co czuł widząc lufę glocka wycelowaną między łopatki kobiety, zwyczajnie nie powiedziałby nic. Intensywności targającymi nim emocji nie dało się wyrazić w żadnym znanym ludzkości języku, Byłby znacznie spokojniejszy wiedząc, że ta ukrywa się, że jest bezpieczna, ale nie była, co zaprzątało mu umysł. Z trudem pozostawał spokojny wiedząc, że tylko to może jakkolwiek ją ochronić. Zdobył się jedynie na jeden dziecięco zlęknione i błag spojrzenie w równie wystraszone oczy Blaidd.
środa, 17 marca 2021
Od Michelle CD. Retrysa
środa, 10 lutego 2021
Od Retrysa CD Michelle
piątek, 29 stycznia 2021
Od Michelle CD. Retrysa
wtorek, 26 stycznia 2021
wtorek, 12 stycznia 2021
Aaron Murphy

- Sophie Murphy- matka, zbytnio jej nie pamięta. Ojciec powiedział mu, że nie żyje.
- Vincent Murphy – ojciec, obecnie brak kontaktu. Po śmierci Sophie wpajał Aaronowi narcystyczne zachowania. Syn opuścił go, z powodu alkoholizmu. Nigdy nie mieli zbyt dobrych relacji.
- Choruje na Bipolarność
- Nienawidzi kawy
- Ma alergię na kurz

sobota, 9 stycznia 2021
Od Retrysa CD Michelle
niedziela, 3 stycznia 2021
Od Johnniego CD Vanyi
piątek, 1 stycznia 2021
Od Michelle CD. Rertysa
poniedziałek, 21 grudnia 2020
od Vanyi cd. Johnniego
niedziela, 20 grudnia 2020
Od Retrysa do Michelle
sobota, 19 grudnia 2020
Od Valeriana do Vanyi
środa, 16 grudnia 2020
Od Shaylyn cd Christiana
Shaylyn odwróciła się i jej spojrzenie napotkało Colina stojącego za nią.
- Zaraz wracam –powiedziała do ciemnowłosego, po czym dodała mało pewnie – zaczekasz?
Chłopak kiwnął sztywno głową jakoś dziwnie się spinając. Uśmiechnęła się lekko do niego, po czym odwróciła się i podeszła do chłopaka stojącego dalej. Zbliżając się do niego zaplotła ręce na piersi i unosząc brew widząc jego sugestywny uśmiech, który nie wiedziała skąd się wziął.
- Przestań tak się szczerzyć bo ci zęby wypadną. Możesz się już zabrać i zająć własnym życiem –powiedziała stając przed blondynem.
- Twoje jest o wiele ciekawsze – powiedział z powagą na twarzy, zerkając nad ramieniem dziewczyny.
- Mam ci przypomnieć, że całkowicie wystarczy mi dwóch facetów chcących kontrolować moje życie? Z czego jeden wciąż robi to z sądowym wyrokiem trzymania się ode mnie z daleka…
- Dobra dobra, zrozumiałem. Spadaj do tego swojego facia – powiedział całując ją w policzek, a dokładniej praktycznie przy kąciku ust. Dziewczyna stała zaskoczona, podczas gdy on zerknął dyskretnie za nią. –Tak jak myślałem, krew jasna go zalała – zaśmiał się, sprawiając, że w końcu zrozumiała co on wyrabia. – Chyba masz tu zazdrośnika. Leć do niego, a ja poczekam na ciebie to wrócimy razem. Tak wiem, jesteś dużą dziewczynką, więc jak wolisz to wytłumacz sobie, że ja się boje wracać samemu, aby nie ucierpiała twoja godność.
Pokręciła jedynie głową i postukała palcem w czoło. Czasem naprawdę nie miała do niego siły. Świetnie się bawił, gdy widział chłopaków zazdrosnych o niego. Tak nieświadomych, że zagrożenia z jego strony w ogóle nie ma. W dodatku wiedział, że tak twarda laska jak ona, nie pozwoli już aby ktoś tak bardzo wpływał na jej życie. Nie po tak toksycznej relacji, z której wyszła. Nie zmieniało to faktu, że niesamowicie się o nią martwił. I poprzysiągł sobie odganianie wszystkich lamusów nie wartych jej. Tu musiał się jeszcze przekonać, co z nim zrobić. Shay odwróciła się od niego przygryzając wargę, aby się nie zaśmiać z działań Colina.
- Będę czekał, bella! –Krzyknął jeszcze za nią, na co nie wytrzymała i jednak parsknęła śmiechem.
Szybko jednak się uspokoiła i kiedy stanęła przed Julianem była już całkowicie opanowana. W niezbyt jasnym klubie dostrzegła doskonale zarys jego zaciśniętej szczęki. Widziała jak bardzo był spięty. Nie rozumiała tylko dlaczego. W końcu nie wiedzieli o sobie za wiele, na dobrą sprawę mogło się okazać, że Julek był już zajęty. Każde z nich mogło mieć na przykład jakieś zobowiązania, oczywiście te poza klubowe. A dziewczyna naprawdę chciałaby go poznać, mimo że nie przyznałaby tego na głos.
- To co… Idziemy tańczyć? – Zapytała jakby nigdy nic.
- A twój koleżka nie będzie miał z tym problemu? – Jego ton w dalszym ciągu był niesamowicie oschły i zawierał jakby nutę sarkazmu.
Czyżby Colin miał rację i chłopak by o nią zazdrosny? Stwierdziła, że daruje sobie rozmyślanie nad tym i nie będzie dłużej prowokować go. Nie widziała w tym najmniejszego sensu.
- Raczej nie. Poza tym z naszej dwójki, to z tobą wolałby się umówić – powiedziała z powagą, klepiąc go po ramieniu. – Z resztą pytał o ciebie…
Julian patrzył przez moment na nią z dezorientacją, aż w końcu do to niego dotarło. Początkowe napięcie przeistoczyło się w zupełne zaskoczenie. Nieświadomie zrobił niesamowicie przezabawną minę i dziewczynę wiele kosztowało zachowanie powagi. Jednak w końcu nie wytrzymała i parsknęła śmiechem. Szczerym, najprawdziwszym śmiechem, którego tak dawno nie używała. Na twarzy ciemnowłosego odnotowała jakiś nieodgadniony wyraz twarzy. Pokręciła głową, łapiąc Juliana za dłoń.
- Chodź tańczyć Julek i nie marnujmy więcej czasu –powiedziała ciągnąc go za sobą. – Noc już nie będzie młodsza.
W końcu stanęli na parkiecie wśród bawiącego się tłumu. Shay pokręciła zachęcająco biodrami, stając naprzeciwko niego. Chłopak obrócił nią szybko, jednocześnie uważał aby się nie potknęła. Jeśli miło jej się tańczyło wolnego z nim, ale teraz bawiła się świetnie. Mimo dość później pory, nie czuła całkowicie zmęczenia. Wciąż była zaskoczona jak bardzo grzecznie Julian się zachowywał. Jakoś jego zachowanie względem niej nie pasowało jej do chłopaka, na którego wpadła. Nie że nie była zadowolona z tego. Wręcz przeciwnie, dawno nikt nie traktował jej tylko jak kawałek mięsa. W pewnym momencie ponownie poleciała jakaś wolniejsza melodia, a chłopak przyciągnął ją bliżej siebie, kładąc ręce na jej biodrach. Jej dłonie wylądowały na jego karku.
- Kim jest dla ciebie ten blondas? – Zapytał, jakby nie dawało mu to spokoju.
-Ten ‘’blondas’’ to mój najlepszy przyjaciel od dziecka. Wiem, że zawsze mogę na niego liczyć i że zawsze będzie po mojej stronie. No prawie zawsze bo nie wchodzi w konflikty z moim bratem… Boi się go, jak całkiem sporo osób. Colin to świetny chłopak, ale jak już wspominałam, on woli facetów. No cóż… Nie ma ideałów –mówiła to bawiąc się bezwiednie jego włosami, przeczesując je. Po chwili jednak zorientowała się co robi i zaprzestała tego natychmiast. –Mam nadzieję, że nie masz problemów przez tą przerwę… Byłabym na siebie niesamowicie wściekła, gdyby okazało się, że przeze mnie problemy.
- No wiesz, gdybyś mnie nie powstrzymała, to pwenie bym mu przywalił. Wtedy napewno miał bym kłopoty.
-Gdyby nie ja, dalej byś grzecznie pracował. Nie myślał byś nawet o walnięciu go.
Chłopak zaśmiał się szczerze, ponosząc jedną rękę, aby odgarnąć jej zabłąkane pasmo za ucho.
- Nie, o tym prędzej czy później sam bym pomyślał -powiedział poważnie po chwili zastanowienia, czym ponownie wywołał śmiech dziewczyny.
- Wiedziałam, że jesteś bad boy -parsknęła patrząc mu w oczy.
Christian?
(868 słów)
wtorek, 15 grudnia 2020
Od Hardina cd Amary
poniedziałek, 14 grudnia 2020
Od Annabell
piątek, 11 grudnia 2020
Od Johnniego CD Vanyi
czwartek, 10 grudnia 2020
Annabell Aurora Collins

Dane | Annabell Aurora Collins
- Marrie Collins- babcia dziewczyny. Wspaniała kobieta, będąca równie postrzelona co jej wnuczka. Powierniczka jej najgłębszych sekretów i jedyna osoba, która nie wacha się sprowadzić jej na ziemię. Mimo osiemdziesięciu dziewięciu lat jest naprawdę energiczną osobą, chętną na wszelkie wojaże, przez co musi być pilnowana przez resztę rodziny.
- Edward Collins- piędziesięciosiedmioletni ojciec biznesmen. Mężczyzna o surowych zasadach, jednak nigdy nie był za srogi dla swoich dzieci. Dbał aby być obecnym w ich życiu i o ich edukację. Uczestniczył w rodzinnym życiu mimo napiętego grafiku i tak zostało do dziś.
- Anna Collins- piędziesięciopięcioletnia matka, będąca strażniczką domowego ogniska. Czasem trudno jej znieść kolejne pomysły córki, jednak nie powstrzymuje jej wiedząc, że i tak zrobi co ze chce. Chce tylko jej sczęścia.
- Chris Collins – trzydziesopięcioletni mężczyzna, będący najstarszym bratem dziewczyny. Najspokojniejszy z całej trójki. Ojciec pięcioletniej, przeuroczej dziewczynki Julie i mąż Eidth.
- Alexy Collins- trzydziestoletni brat, zachowujący się czasem jak dziecko. Ma za sobą przeszłość kryminalną i przez niektórych (głownie wujostwo) uważany jest za czarną owcę rodu.
- Xavier Ravenwood, Sara Moris, Megan Fallon i Jack Devis – dawna paczka przyjaciół, z którymi wyruszała w podróż. Znają się jeszcze od podstawówki, ale dopiero w ostatniej klasie szkoły średniej zaczęli się przyjaźnić. Po wyjeździe dziewczyny na studia kontakt trochę osłabł, ale całkowicie straciła go z Xavierem po śmierci Sary. Po powrocie odnowiła znajomość z Meg i Jackiem.
- Od dziecka kocha jazdę konną, którą ćwiczyła z dziadkiem. Do dziś w wolnych chwilach jeździ do stajni za miastem.
- Jej sposobami na spędzenie wolnego samotnego wieczoru są książki, filmy, seriale lub malarstwo.
- Co już wcześniej parę razy padło jej największą pasją są podróże. I czy to zwykły wyjazd do miasta obok czy kraj na drugim końcu świata będzie to dla niej inspirująca podróż. Uwielbia w tym wszystko. Od planowania, po nie spodziewane wypadki po drodze i same wędrowanie w nieznane. Przez to narodziły się też kolejne pasje.
- Jedna z nich to fotografia, która uwiecznia wszystkie wyjazdy na wypadek sklerozy.
- To co lubi przywozić z wyjazdów to przepisy i tu kolejna pasja jaką jest gotowanie.
- Studiowała zaocznie pielęgniarstwo, jednak stwierdziła, że chyba się do tego nie nadaje.
- Zadawanie się z chłopakami przymusiło ją do poznania męskiego tematu jakim jest motoryzacja i budowa silnika. Stąd potrafi całkiem sporo napraw przeprowadzić sama.
- Nie przepada z romantycznymi filmami i całą otoczką Walentynkową. Ogólnie uważa, że Walentynki są teraz jedynie komercyjnym szajsem.
- Ma uczulenie pomarańcze.
- Miewa ataki paniki.
- Nie boi się pająków i horrorów.
- Przez ostatnie sześć lat mieszkała w Nowy Jorku, a po powrocie tu zaczęła pracować w swojej dawnej szkole.


